Błędy w wynajmie. Jedne udaje się bezboleśnie naprawić, inne mogą drogo kosztować.

Zainspirowana historią mojej klientki, postanowiłam napisać o błędach, jakie można popełnić przy wynajmie.

Pierwszy błąd popełniany już na samym początku…

Wynajęcie „osobie z ulicy”, pierwszej chętnej, bez wypytania o wiele ważnych kwestii. Odpowiedzi danej osoby mają nas przekonać do współpracy lub ustrzec przed problemami. Tutaj dowiesz się jakie pytania zadawać.

Drugi błąd, bardzo często popełniany, to…

Podpisanie umowy, która jest bardzo ramowa i nie dostosowana do naszych potrzeb. Co to znaczy? Jeśli zależy Ci np. na porządku w mieszkaniu – dodaj zapis o możliwości kontroli mieszkania co 2,3 miesiące. Możesz mieć zapis, który mówi o poniesieniu kosztów sprzątania przez najemcę, jeśli mieszkanie zostanie oddane w stanie odbiegającym od tego, w jakim zostało wydane przez właściciela. Bardzo ważne jest też określenie w umowie kto, co i w jaki sposób będzie płacił. Jakich konkretnie kosztów – czynszu i mediów, najemca może się spodziewać. Przykładów tego, co powinno znaleźć się w umowie, jest wiele.
Bywa też, że umowa nie jest zgłaszana do urzędu skarbowego i w razie konfliktu z najemcą, może on straszyć właściciela mieszkania, że zgłosi ten fakt w odpowiednie miejsce.

Trzeci błąd właścicieli wynajmujących swoje mieszkania, to…

Brak podpisania protokołu zdawczo – odbiorczego. Dzięki niemu wiadomo w jakim stanie było mieszkanie przed oddaniem go najemcy. Może być to opis – ja wolę jednak zdjęcia a nawet film zrobiony mieszkaniu. W protokole są też spisane numery i stany liczników wody, gazu i prądu. Wiadomo potem do czego się odnosić, przy rozliczaniu kosztów mediów.

Czwarty błąd wynajmujących, chyba najczęściej popełniany, to…

Brak jasno określonych granic, oczekiwań – po obu stronach. Kiedy właściciel i najemca mają sprzeczne oczekiwania – a do tego nie wypowiedziane głośno – można się spodziewać problemów. Przykład: Ty chcesz, żeby najemca drobne naprawy robił sam (pytanie – co znaczą dla Ciebie i niego „drobne naprawy”) – on chce Cię wzywać, gdy zapcha mu się ubikacja.

Piąty błąd, który może kosztować wiele nerwów i pieniędzy, to…

Nieznajomość prawa związanego z wynajmem. Dobrze jest wiedzieć np., że jako właściciel nie możesz wchodzić do wynajmowanego mieszkania bez wiedzy swego najemcy i dobrze jest to robić tylko w jego obecności. Art. 193 Kodeksu karnego, mówi tak: „Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.” Mowa jest tu o „cudzym mieszkaniu” ale w rozumieniu takim, że wynajmując je komuś, staje się ono dla nas „cudze” i nie mamy prawa do niego wchodzić bez uprzedzenia.

Jak wygląda historia mojej klientki?

Zaczęło się od tego, że właścicielka wynajęła mieszkanie pierwszej osobie, która się do niej zgłosiła, a ta okazała się osobą problematyczną. Próby spotykania się „w połowie” się nie sprawdzały. Podpisana umowa, była bardzo ogólna. Obie strony miały inne oczekiwania odnośnie siebie. Najemczyni przestała płacić czynsz. Właścicielka, wypowiedziała jej ostatecznie umowę.

Kumulacja problemów dla mojej klientki nastąpiła w ostatni dzień wynajmu.
Najemczyni się wyprowadziła, ale dała znać, że następnego dnia wróci po zostawione rzeczy. Było to dziwne, bo był to ostatni dzień wynajmu i kolejnego dnia nie miała już prawa wstępu do lokalu. Powinna zdać klucze i całe mieszkanie przed wyprowadzką.

Właścicielka weszła do wynajmowanego mieszkania razem ze swoją krewną. Ale bez najemczyni. Bez powiadamiania najemczyni, że chce tam wejść.
Jej oczom ukazał się widok zniszczonego, dawno nie czyszczonego mieszkania. Zostawiona włączona pralka. Zdenerwowana właścicielka napisała do najemczyni, że ta powinna to wszystko naprawić.
Najemczyni odpisała, że zostawiła na stole portfel z dużą ilością pieniędzy i że właścicielka ją okradła. Zgłasza na policję przez swojego adwokata, że została okradziona i że został zakłócony „mir domowy”.

Czy właścicielka mieszkania mogła wejść do niego bez najemczyni w trakcie trwania najmu? NIE!

Całą sytuację nieco ratowało to, że właścicielka miała osobę, choć rodzinę, która mogła zaświadczyć, że żadnego portfela na stole nie było.

Warto pamiętać, że odbiór mieszkania robi się zawsze w obecności najemcy.
Właściciel mieszkania potrzebuje podpisu najemcy na protokole zdawczo-odbiorczym, że stan mieszkania jest taki a nie inny, że potwierdza taki stan liczników, że oddał wszystkie klucze do mieszkania. Dzięki temu można potem pokryć nieprzewidziane koszty z kaucji i najemca jest z tym pogodzony. Wszelkie poniesione koszty też oczywiście trzeba udokumentować i przedstawić najemcy (np. pokazać rachunek od firmy sprzątającej). Jeśli jest czas, można się zgodzić, żeby najemca sam dokonał napraw.

Jak kończy się ta historia?

Właścicielka mieszkania, chcąc jak najszybciej skończyć ten koszmar, zgodziła się, by najemczyni nie płaciła zaległego czynszu, ani nie poniosła kosztów naprawy szkód w mieszkaniu i jego uprzątnięcia.
Wszystko po to, żeby w końcu zakończyć współpracę, która kosztowała ją tak wiele nerwów i nieprzespanych nocy.

Mam nadzieję, że ta historia zmobilizuję Cię do wykonania czynności, które są czasami pomijane przez właścicieli mieszkań. Pamiętaj o weryfikacji najemcy, podpisywaniu dobrej umowy wraz z protokołem zdawczo – odbiorczym, jasno mów czego oczekujesz od swego najemcy.

Chcesz się dowiedzieć więcej, nie tylko o bezpieczeństwie w wynajmie, ale też jak się do niego dobrze przygotować?

Tutaj możesz się zapisać na listę mojego kursu, a wtedy dowiesz się, kiedy on wystartuje.

Jeśli masz jakieś sugestie, co powinno się w takim kursie znaleźć – serdecznie Cię namawiam, żebyś napisał/napisała mi o tym w komentarzu. Jestem bardzo ciekawa Twoich pomysłów 🙂