Lubię czuć się częścią większej całości.

Przynależność do grupy daje mi moc. Potrzebuję tego. Zachęcam innych do integrowania się i dzielenia się sobą wzajemnie. Namawiam do otwarcia się, autentyczności, uważności. Czuję wdzięczność, gdy ludzie znajdują czas i siły, by się spotkać. Wspaniałe jest to, że tak otwarcie się sobą dzielą.

Możliwość wypowiedzenia na głos, tego co siedzi gdzieś głęboko w środku mnie, jest dla mnie wyzwalające i oczyszczające.
W drugą stronę – słuchając czyjejś wypowiedzi, mam szansę na refleksję – „a jak to u mnie wygląda?”. Wzbogacam się czyimś doświadczeniem. Z kim świętować swoje sukcesy, jeśli nie z bliskimi sobie ludźmi?

Przynależność do grupy, to według mnie same zalety.

Poczucie wspólnoty, wsparcia, docenienia. Możliwość „wygadania się”, przejrzenia w czyiś oczach. Możliwość dostania informacji zwrotnej, zobaczenie swojego problemu z innej perspektywy, świętowania.
W grupie raźniej, grupa ubogaca, a do tego grupa ma siłę.

Byłam kiedyś w grupie właścicieli mieszkań, którzy kupili je od dewelopera. Spotykaliśmy się potajemnie w garażu podziemnym budynku. Wypracowywaliśmy wspólne stanowisko, co do postępowania z deweloperem, który miał „nieczyste zagrania”.
Dodam, że udało się nam, jako grupie, wywalczyć całkiem sporo. Jako pojedyncza osoba, nie miałam żadnych szans.

Może dlatego sama czuję się częścią wielu grup i chętnie do nich przystępuję. Mam wtedy poczucie wspólnoty.

Jestem w grupie rodziców, którzy mają dziecko w szkole pozasystemowej.
Jestem rodzicem, który wyjeżdża co roku w wakacje z 10 innymi rodzinami. Dzielę się tam swoimi doświadczeniem z bycia matką i żoną. Słucham jak inni sobie radzą w tym temacie.
Jestem współorganizatorką spotkań pasjo-biznesmenek, które najlepiej rozumieją moje problemy z rozwojem biznesu.
Jestem co miesiąc w kręgu kobiet, które dzielą się między sobą tym, co u nich obecnie najżywsze w życiu. Rozmawiamy o uczuciach, relacjach z partnerami, wrażeniach z warsztatów, niezgodzie na „dobrą zmianę” w państwie. O wszystkim.
Regularnie spotykam się ze swoimi najbliższymi przyjaciółkami. Dajemy sobie wzajemnie empatyczne bycie tu i teraz, oraz dużo śmiechu.

Fascynuje mnie, na każdym z takich spotkań, różnorodność oraz podobieństwa.

Z jednej strony każdy człowiek jest inny, niesamowity i niepowtarzalny. Wnosi do grupy swoją unikalną wartość. Z drugiej strony, często mamy podobne problemy i przemyślenia – „jesteśmy tylko ludźmi” :).

I nie mówię tu o takim poczuciu, jakie ja mam odnośnie tego, że jestem częścią kraju w którym żyję. Bo nie jest mi do końca z tym dobrze. Czuję się jak jakiś trybik, w wielkiej machinie biurokratyczno – politycznej Polski. I nie czuję, żebym miała realny wpływ na kształt tego państwa, ani tym bardziej nie czuję się wysłuchiwana.
Byłam przeciwnikiem wcześniejszego posyłania dzieci do szkoły. Podpisałam wszystkie możliwe petycje – i co? I byłam zmuszona wysłać wcześniej dziecko do szkoły. Mimo że nie było, w moim odczuciu, na to gotowe. Oczywiście mogłam je odroczyć. Ale czy zawsze muszę „kombinować”, oszukiwać system? W końcu to on ma mnie wspierać.

Może należenie do wielu nieformalnych i bliskich grup, pozwala mi mieć poczucie, że chociaż tam jestem rozumiana i wysłuchiwana. Tam mam często realną możliwość pomocy oraz zmiany czegokolwiek – choćby czyjegoś nastawienia.

Może warto znaleźć swoje zastępcze plemię?

Mam wrażenie, że w obecnych czasach, przynależność do grupy to towar deficytowy. Wielu z nas, w tym i ja, mieszka daleko od swoich rodziców, w dużych miastach, gdzie łatwiej być anonimowym. Brakuje czasu dla siebie, a co dopiero dla innych. Zamykamy się na strzeżonych osiedlach i w swoich mieszkaniach.

A ty jak się masz w tym temacie? Czy czujesz się częścią czegoś większego? Masz poczucie przynależności, wsparcia? Co dzięki temu zyskujesz?

Myślę nad założeniem zamkniętej grupy na Facebooku. Będzie tam można wymienić się swoimi spostrzeżeniami z innymi osobami, którym temat wynajmu mieszkania i radzenia sobie z najemcami jest bliski.
Czy chciałbyś/chciałabyś należeć do takiej facebookowej grupy właścicieli mieszkań? Dzielić się swoimi doświadczeniami lub obawami?

Co ty na to? Podziel się swoją opinią w komentarzach pod wpisem lub dołącz do grupy na Facebooku.